sobota, 24 stycznia 2015

znowu nie wiem jak zatytułować

Na samym początku chciałabym Wam strasznie podziękować za 10.000 wyświetleń!
U nas wreszcie spał śnieg! Z tej okazji jutro mamy zamiar wybrać się na dłuższy spacerek, bo dzisiaj byłyśmy tylko na takim króciutkim. Na zdjęciach śniegu jest malutko, bo były robione kilka godzin temu, natomiast przedstawiam Wam zdjęcie robione przed pięcioma minutami:
I nadal pada!
Weekend taki trochę leniwy i nie wykorzystany do końca, bo praktycznie nigdzie się nie ruszamy z domu, zresztą siedzimy same bo mama w pracy a tata ją zawozi i przywozi cztery razy. Dzisiaj na spacerze nagrałam jeszcze kilka materiałów do zimowego filmiku, mimo że śniegu było mało. Będę go powoli składać, ale dużo rzeczy jeszcze dojdzie, poza tym opublikuję go dopiero koło marca.
Ostatnio w Auchan widziałam taki fajny tunel dla kota, kosztował jedynie 32 złote i był idealny do agility. Jedyna wada, że miał dziurę (koty chyba takie lubią, nie znam się), ale ją się da załatać. Dla tej ceny naprawdę warto. Tylko nie byłam pewna, czy nie będzie za mały, dzisiaj zmierzyłam sunię od ziemi do czubka głowy i ma 40cm, jak będę następnym razem w Auchan to porównam to ze średnicą tunelu. Modlę się, żeby nie okazał się za mały, bo to naprawdę okazja. Powoli zbieram materiały i pomysły na nasz tor, bo jeśli szybko przyjdzie wiosna (na to wygląda), to chcę jak najwcześniej zacząć ćwiczyć. W ogóle mam zamiar w tym roku postawić duży nacisk na sporty, agility na pewno, bieganie też, a może i jeszcze czegoś spróbujemy, bieg przy rowerze? Zobaczymy :).
Pewnie czekacie na jakieś posty DIY, mają się pojawić, ale na razie nie mam zdjęć. Najbardziej chcielibyście przepisy na obroże i przeszkody agility, co do przeszkód to post o tym pojawi się pewnie jak zrobi się cieplej, bo na razie nasze przeszkody są głęboooko schowane. A obroża być może już niedługo, sama jeszcze nie wiem.
Przygotowuję też wspomnianą już recenzję Brit, bo chyba wiele z Was na nią czeka :). To chyba tyle w tym poście, z racji że jutro być może się gdzieś wybierzemy, może będzie kolejny post, ale nie obiecuję. Pozdrawiamy Was serdecznie!
E&D

sobota, 17 stycznia 2015

Powrót

Dawno nie pisałam, za co bardzo Was przepraszam. Czasami bywa tak, że nie mamy weny i koniec - nie ma co pisać, bo i tak nic ciekawego z tego nie wyjdzie. U nas bez zmian, tzn. śniegu jak nie było tak nie ma, w zasadzie mamy wiosnę, no cóż, cieszymy się i z tego. W szkole mam tyle rzeczy, że masakra. Koniec semestru, wystawianie ocen. U mnie nie jest różowo, jak dobrze pójdzie, będę mieć średnią 5.0. Mam nadzieję, że na koniec roku uda mi się co nie co jeszcze podciągnąć. Testy wychodzą mi bardzo dobrze, z ostatnich z matematyki miałam prawie 100% (zrobiłam wszystko dobrze, tylko nie doczytałam polecenia i podałam w złych jednostkach), z polskiego jak i angielskiego zabrakło mi po jednym punkcie.
Przepraszam za brak ładnych zdjęć w tym poście :(
W tym roku małopolska ma ferie dopiero w drugiej połowie lutego. Mimo, że do tego jeszcze aż miesiąc, pocieszam się, że na pierwszy tydzień pojedziemy do Gdańska lub do takiego małego miasteczka pod Krakowem (na pewno nikt nie słyszał),  gdzie są wspaniałe lasy, tereny na spacery itp. Oczywiście z Daisy! Pierwszy wariant, jeśli nie będzie śniegu, natomiast drugi - jeśli będzie. Normalnie mam ochotę skakać z radości, że rodzice się zgodzili. Na wyjeździe na pewno zrobię mnóstwo zdjęć i potem zdam Wam szczegółową relację. Mam nadzieję, że wszystko wypali.

Od soboty sunia jest na nowej karmie, a mianowicie Brit. Naprawdę zauważyłam poprawę - granulki są malutkie, a nie ogromne jak darling (o fuuuu), w jednym kolorze, świeże i pyszne. Nie będę się za bardzo rozpisywać, bo mam zamiar zrobić recenzję tej karmy, ale to dopiero za kilka tygodni. Daisy w dalszym ciągu je domowe jedzenie, na zmianę z suchą karmą. Ogólnie postanowiłam zwracać większą uwagę na to, co je mój pies. Oczywiście od dawna wiem, co psom szkodzi a co nie, ale ostatnio na myśl okropnych zbożach, barwnikach i produktach ubocznych pochodzenia zwierzęcego chce mi się rzygać. Zawsze, gdy kupuję choćby smakołyki, dokładnie czytam skład (wcześniej też to robiłam, ale nie miało to mega wpływu [jakiś miało]).
Chyba tyle, nie za wiele naskrobałam, ale zawsze coś. Chciałam jeszcze tylko przeprosić, że ostatnio nie komentowałam Waszych blogów. W ogóle miałam jakiś odpoczynek od bloggera.Pozdrawiamy!